Koloratka, sutanna, habit - czy dodają odwagi?

Ogólna dyskusja na temat tego, czym jest powołanie

Moderator: ks. Mariusz S.


Posty: 47
Dołączył(a): Pn sie 15, 2011 6:59 pm
PostNapisane: N lip 29, 2012 8:08 pm
Witajcie.

Tak sobie rozmyślam nad tym co napisałem w tytule, czy właśnie koloratka sutanna czy też habit dodają odwagi.

Ile razy już bywało że siedząc gdzieś w autobusie lub w pociągu brakuje nam odwagi żeby uczynić znak krzyża, lub czynimy coś w pośpiechu, żeby tylko inni nie zauważyli, lub po prostu odmawiamy w myślach modlitwę. Tak. Wiem że nie ma co się wstydzić wiary, a nawet trzeba ją szerzyć, ale właśnie tak bywa często że się wstydzimy.

A gdy już we wspomnianym autobusie lub pociągu siedzimy czy to w habicie, czy w sutannie czy też w tzw. krótkim stroju duchownym czyli w koszuli i koloratce, które to stroje już po samym wyglądzie dają do zrozumienia kim się jest, to wtedy już mamy śmiało odwagę się przeżegnać lub wyciągnąć Pismo Święte i czytać.

Jak myślicie? Czy coś w tym jest?

:)
Nie lękajcie się!!!

Be strong and courageous!!!

Posty: 55
Dołączył(a): N maja 08, 2011 8:36 pm
PostNapisane: Śr paź 03, 2012 10:30 pm
Szczęść Boże Grzegorzu!

Zastanawiam się czy czasem nie myślisz o życiu kapłańskim lub zakonnym, bo tak specyficznie ułożyłeś pytanie (jego drugą część) posługując się l. mn. „my” siebie tym samym umieszczając w fotelu tramwajowym w stroju duchownym:) Jeśli tak, to cieszę się…. A teraz do rzeczy…
Ponownie poruszasz ważny temat. Być może oczywisty, ale jak szczerze zauważasz wprawiający nieraz w zakłopotanie. Czy jednak potrzebnie? Czy bowiem mówienie o kimś, kogo się kocha ma zawstydzać, paraliżować? Pamiętam, że gdy chodziłem do Liceum Morskiego w Gdańsku, byłem dumny, że mam mundur a właściwie, że jestem uczniem prestiżowej szkoły. To powodowało, że lubiłem także poza szkołą przebywać w marynarskim uniformie. Na weekend do domu także w nim jeździłem, ponieważ był to powód mojej dumy i radości. Chciałem wszystkim powiedzieć, że moje marzenie się spełniło! Jestem w szkole morskiej, będę marynarzem a mój mundur jest dowodem, że mówię prawdę! – zdawałem się krzyczeć wokół. Tak jak mundur mówi o mnie, tak moje gesty, zachowanie podobnie. Gdy uczynię znak krzyża przed posiłkiem, przed podróżą wyrażam moją wiarę, do której się przyznaję. Inni ludzie widząc moją postawę szybko zorientują się kim jestem. Jestem katolikiem, jestem wierzący. To może być dla kogoś budujące, nawet jeśli na kimś innym nie zrobi to najmniejszego wrażenia. Dawanie świadectwa jest bowiem wyrazem wiary. Do niego zobowiązani są wszyscy, którzy są ochrzczeni. Na mocy chrztu, a szczególnie bierzmowania (przypomnijmy sakramentu dojrzałości (!) domagającego się jasnej postawy, wobec Boga, Kościoła) chrześcijanin wezwany jest, aby głosić Jezusa. W jaki sposób? Odpowiedź nie jest prosta, ponieważ istnieje dziś bardzo wiele sposobów mówienia o Bogu. Służą temu – obok tradycyjnych form ewangelizacji i katechizacji - media, reklama, koncerty i wiele, wiele innych możliwości. (czyt. Nowa Ewangelizacja) Przy tym jednak stale podkreśla się osobiste świadectwo, osobiste przyznanie się do Boga w codzienności podczas rozmów na podwórku, na imieninach, w szkole a nawet w pracy. Czytelna postawa niezważająca na to co inni powiedzą (bo szczerze co nas to obchodzi co pomyślą?) jest nieporównywalnie silniejszym sposobem dawania Boga drugiemu człowiekowi, niż jakakolwiek choćby największa akcja ewangelizacyjna, która choć spektakularna trwa przecież chwilę. Świadectwo ma być stałe, permanentne.
Niewątpliwe obecność duchownej osoby ułatwia przyznania się do Boga, bo „wiem, że ta osoba – kapłan, siostra zakonna mnie nie wyśmieje”. Osobom zakonnym, duchownym – nam – strój zakonny pomaga. Nic nie muszę mówić. Sama moja obecność w stroju duchownym opowiada kim jestem. I jeśli moje kapłańskie powołanie skłania mnie do bycia kim być powinienem wszędzie i zawsze to pojawienie się w stroju duchownym szczególnie zobowiązuje i nobilituje. Nieraz nie wiemy, że komuś pomogliśmy pojawiając się na peronie, na stacji paliw w stroju duchownym. Ludzie wbrew opinii chcą widzieć kapłana, czyli świadka Zmartwychwstałego pośród nich. Bł. Jan Paweł II w dokumencie o życiu zakonnym Vita Consecrata napisał:
wysoki poziom duchowy życia konsekrowanego może wstrząsnąć świadomością ludzi naszych czasów, którzy są spragnieni absolutnych wartości, i stać się w ten sposób porywającym świadectwem (VC 93).


Wciąż – jako normalny człowiek – a jednak z racji powołania inny przypominam sobie: jestem uczniem Jezusa. Czy moja postawa jest jasna? Czytelna? Nie zawsze jest to łatwe, bo zdarzyło mi się spotkać z atakiem na moją osobę tylko dlatego, że mam sutannę. Ale z tym trzeba się liczyć. Dziś potrzeba świadków takich w sutannach, habitach, tych w dżinsach, spódnicach czy dresach… Obojętnie w jakim człowiek jest mundurze, jeśli wierzy w Boga ma o Nim mówić życiem. Każdy ma nieść Boga. Ty niesiesz? Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś, to wyruszaj! Powodzenia!

Posty: 3
Dołączył(a): Cz sie 01, 2013 11:58 am
PostNapisane: Cz sie 01, 2013 1:33 pm
A ja z kolei chciałabym się wypowiedzieć jako człowiek zupełnie "cywilny". Myślę, że coś w tym jest , dzisiejsze czasy są trudne szczególnie chyba dla osób wierzących... Coraz trudniej jest zmagać się z nauką i ludźmi którzy twierdzą że nie Boga nie ma a kto w niego wierzy jest glupi... Jeśli ma się koloratkę wydaje się być naturalne że taki ktoś się może przeżegnać itd...

Posty: 3
Dołączył(a): Wt lut 24, 2015 8:08 pm
PostNapisane: So lut 28, 2015 10:14 pm
niestety ale dzisiaj coraz mniej jest powołań, aa takie czesci jak sutanna etc chyba nie dodają odwagi. Nikt raczej nie myslijuz o wstąpieniu, o powołaniu...

Powrót do Czym jest powołanie?

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron